niedziela, 29 stycznia 2012
Mark van Bommel brutalnie potraktowany
Do skandalicznego incydentu doszło w czasie meczu Milanu z Lazio, rozgrywanego w ramach ćwierćfinału Pucharu Włoch. Andre Dias, obrońca Lazio, wykorzystał zamieszanie w swoim polu karnym, by zaatakować znajdującego się w pobliżu rywala. Ofiarą padł Mark van Bommel, który został przez Brazylijczyka uderzony w twarz. Karygodnego zachowania nie dostrzegł co prawda arbiter tego spotkania, ale sprawy w swoje ręce wzięła Włoska Federacja Piłkarska, która zawiesiła zawodnika Lazio na trzy mecze.
piątek, 13 stycznia 2012
Kolejny fatalny błąd sędziów? Powtórki wideo niezbędne (wideo)
We wczorajszym meczu 1/8 finału Pucharu Włoch Napoli podejmowało na własnym stadionie zespół AC Cesena. Przez większość meczu pachniało sensacją, bowiem do 84. minuty na Stadio San Paolo utrzymywał się wynik remisowy. Decydujący o przebiegu rywalizacji moment miał miejsce chwilę później, gdy Goran Pandev przygotowywał się do wykonania rzutu wolnego. Po silnym uderzeniu Pandeva i niezbyt pewnej interwencji bramkarza sędzia wskazał na środek boiska. Napoli zwyciężyło i awansowało do ćwierćfinału Pucharu Włoch. Jednak echa tego spotkania dalej nie milkną - można mieć poważne wątpliwości co do tego, czy piłka faktycznie całym obwodem minęła linię bramkową. Oglądając powtórki nie można jednoznacznie stwierdzić, czy sędzia słusznie uznał bramkę Pandeva. Jest to kolejny przykład świadczący o tym, jak bardzo w dzisiejszym futbolu potrzebne są powtórki wideo. W ostatnim czasie miało miejsce sporo sytuacji, w których sędziowie mieli problemy z podjęciem właściwej decyzji. Jedną z nich była nieuznana bramka dla Rangersów w derbach Glasgow. Jak pokazały powtórki, piłka po strzale Lee Wallace'a całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Nie widział tego arbiter spotkania, który trafienia nie zaliczył, a Rangersi przegrali ostatecznie to spotkanie 0-1.
piątek, 06 stycznia 2012
Dlaczego Tim Howard nie cieszył się ze swojej bramki?
W środowym meczu 20. kolejki angielskiej Premier League Bolton pokonał na wyjeździe Everton 2:1. Jedyną bramkę dla zespołu gospodarzy strzelił w tym meczu... Tim Howard, bramkarz ekipy z Liverpoolu. Amerykanin wybijał piłkę spod własnej bramki w kierunku napastników. Futbolówka - przy niewielkiej asyście wiatru - skozłowała dopiero przy linii pola karnego Boltonu, lobując tym samym wysuniętego z bramki Adama Bogdana. Co ciekawe, Howard wcale nie celebrował tej niezwykłej bramki. Później, w wywiadzie dla "Guardiana" stwierdził, że nie okazywał radości, ponieważ współczuł koledze po fachu. Jak sam przyznał, zachował się "okrutnie" w stosunku do rywala. Okazuje się, że Howard wie z własnego doświadczenia, jakie to uczucie wpuścić taką bramkę. W 2006 roku, w meczu rezerw Manchesteru United i Wigan Athletic, bramkarz zespołu Wigan Floyd Croll strzelił niemal identycznego gola. Bramki "Czerwonych Diabłów" strzegł wówczas właśnie Tim Howard.
sobota, 24 grudnia 2011
Wesołych Świąt!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, chciałbym złożyć życzenia wszystkim czytelnikom bloga Football World. Niech ten czas pozwoli Wam zapomnieć o trudach mijającego roku oraz niech będzie okazją do nabrania sił na nowy, 2012 rok. Oby Święta były dla Was rodzinne, wesołe, spokojne oraz przepełnione wszelką radością i szczęściem. Spędźcie je w rodzinnym gronie, w atmosferze radosnej i beztroskiej. Wszystkiego najlepszego!
sobota, 10 grudnia 2011
El Clásico - blogujemy na żywo
To już dziś. Gran Derbi, El Clásico, mecz Realu Madryt z FC Barceloną. Dzisiejsze spotkanie jest kolejną długo wyczekiwaną odsłoną rywalizacji, która od lat elektryzuje cały piłkarski świat. Jest to pierwsze w tym sezonie starcie tych dwóch ekip, co sprawia, że zainteresowanie nim jest jeszcze większe, niż chociażby w sezonie 10/11. Wszyscy doskonale pamiętamy kwietniowy maraton z Gran Derbi, w którym zawierały się aż cztery mecze dwóch odwiecznych rywali. Emocje sięgnęły wtedy punktu kulminacyjnego, jednak można było odczuć znudzenie niektórych kibiców takim nagromadzeniem "klasyków". Niejednemu kibicowi rywalizacja zwaśnionych ze sobą klubów wręcz spowszedniała, przez co nie była już tak niezwykła. Teraz jest zgoła inaczej. Fani znów nie mogą doczekać się wielkiego piłkarskiego święta i ze zniecierpliwieniem odliczają godziny do pierwszego gwizdka sędziego. Ja postaram się przybliżyć Wam sytuację panującą w obu ekipach oraz wszelkie podgrzewające atmosferę ciekawostki związane z tym meczem. 11.30 Barcelona miała wylecieć do Madrytu punktualnie o 11.00, ale z powodu mgły w stolicy Hiszpanii lot został opóźniony o 45 minut. Do Madrytu wybiera się także Tito Vilanova, asystent Pepa Guardioli, który niedawno przeszedł operację nowotworu ślinianki przyusznej. Nie leci on jednak samolotem wraz ze swoją drużyną, na mecz dotrze pociągiem, 12.45 Kto zdominuje środek pola, ten wygra Gran Derbi - jest to najczęściej padające stwierdzenie w kontekście taktyki, jaką mogą obrać obydwa zespoły. Choć to brzmi dość nieprawdopodobnie, Pep Guardiola może ustawić swój zespół w formacji 3-5-2 lub 3-4-3. Trzema obrońcami na Real Madryt? Brzmi to trochę jak kiepski żart, ale istnieją przesłanki ku takiemu rozwiązaniu. Trener "Dumy Katalonii" od zawsze powtarzał, że najważniejszym elementem w jego koncepcji gry jest środek pola, czego głównym efektem ma być dominacja na boisku i jak najdłuższe utrzymywanie się przy piłce. Jeśli Barca faktycznie wyjdzie w ustawieniu z trzema obrońcami, nie będzie to pierwsza taka sytuacja w tym sezonie. Guardiola już kilkukrotnie potrafił zaskoczyć wszystkich doborem taktyki. Chociażby w ligowym spotkaniu z Villareal, gdzie Barcelona zagrała ustawieniem 3-4-3, co przyniosło znakomity efekt w postaci zwycięstwa 5-0. Trzema obrońcami Barca grała również z Valencią i Milanem, jednak miało to już miejsce przy formacji 3-5-2. W obu spotkaniach Blaugrana straciła dwie bramki, a obrona nie wyglądała najlepiej. Dobrze grająca skrzydłami Valencia co chwilę stwarzała zagrożenie pod bramką Victora Valdesa. Nie ma wątpliwości co do tego, że Real będzie starał się jak najwięcej grać właśnie skrzydłami. Mając to na uwadze, gra trzema obrońcami może być naprawdę ryzykowna. 13.15 Jeśli chodzi o ustawienie Realu, tu nie ma większych wątpliwość. Jedynym dylematem dla Jose Mourinho może być atak, w którym zagra Higuain albo Benzema. Ostatnio ci zawodnicy grali nawet ze sobą, ale trener "Królewskich" już zapowiedział, że dziś wieczorem na boisku znajdzie się miejsce tylko dla jednego z nich. Sytuacja w obronie jest stabilna, niewykluczone, że jako stoper zagra dziś Sergio Ramos, który ostatnio radzi sobie na tej pozycji całkiem dobrze. Prawdopodobne jest też, że Mourinho zaserwuje nam coś w stylu formacji 4-2-3-1, z Khedirą i Xabim Alonso jako defensywnymi pomocnikami oraz z Ronaldo i Di Marią na skrzydłach. 14.40 Jeśli chodzi o Barcę, w przypadku ustawienia 3-4-3 wiązałoby się to prawdopodobnie z występem Fabregasa od pierwszych minut, a grałby najpewniej na pozycji, którą można określić mianem "fałszywej dziesiątki". Przy takim rozwiązaniu, w środku ataku miejsce zarezerwowane jest dla Messiego, który grałby jako "fałszywa dziesiątka", wymieniając się z Fabregasem pozycjami. Środek pomocy tworzyłby wtedy tzw. diament. Poniżej rozrysowane formacje, w jakich może dziś wystąpić Blaugrana (kliknij aby powiększyć). 15.20 Jak wspomniałem wcześniej, Jose Mourinho może mieć problem z wyborem napastnika na ten mecz. Wiadomo, że zagra jeden z dwójki Higuain - Benzema. Za wskazówkę może trenerowi Realu posłużyć statystyka, która pokazuje w jakich odstępach czasu napastnicy strzelają bramki. Najlepszą w Europie statystykę ma... Higuain, który bramki zdobywa średnio co 57 minut. Więc...? 16.05 Na Santiago Bernabeu przygotowana jest wielka mozaika, którą utworzą kibice, podczas gdy piłkarze będą wchodzić na boisko. Co ciekawe, podczas tradycyjnego obiadu prezydentów, Barcelona zwróciła się do Realu z prośbą o usunięcie prowokacyjnego transparentu ze stadionu, którego treść to: "Mou, Twój palec wskazuje nam drogę". Nawiązuje to rzecz jasna do sytuacji z ostatniego El Clasico, podczas którego Mourinho włożył palec w oko asystentowi Guardioli, Tito Vilanovie. Bernabeu na 6 godzin przed meczem (kliknij aby powiększyć). 16.55 Piłkarze Barcelony od razu po wylądowaniu na lotnisku w Madrycie zostali przetransportowani do hotelu, gdzie zostali gorąco przywitani przez swoich fanów (kliknij aby powiększyć obrazek). 17.30 Aitor Karanka, asystent Jose Mourinho, zdradził na przedmeczowej konferencji prasowej, że Real wyjdzie na boisko w ustawieniu 4-3-3 z Cristiano Ronaldo i Angelem Di Marią na skrzydłach. Zgodnie z przewidywaniami, Real będzie starał się ominąć bokami środek boiska zagęszczony do granic możliwości przez Barcelonę (przy ustawieniu 3-5-2 Barcelony). W pomocy może zagrać dwójka defensywnych pomocników Diarra - Alonso plus ofensywny Ozil. Niewykluczone również, że Mourinho stawiając na grę skrzydłami, nie będzie chciał odpuścić środka pola, przez co może wystawić aż trzech defensywnych pomocników - Alonso, Diarrę i Khedirę. Real prawdopodobnie zagra składem: Casillas - Marcelo, Ramos, Pepe, Arbeloa - Alonso, Diarra, Khedira - Di Maria, Ronaldo, Higuain. Z kolei przewidywany skład Barcy to: Valdes - Abidal, Mascherano, Pique, Alves - Busquets, Xavi, Iniesta - Villa, Messi, Fabregas. 18.50 Kilka ciekawostek. Arbitrem głównym dzisiejszego spotkania będzie Fernández Borbalán. Real ma zaledwie 56% zwycięstw w meczach sędziowanych przez tego pana. Jest to najgorszy wynik spośród wszystkich ligowych sędziów. Co ciekawe, Barcelona wygrała aż... 96% spotkań sędziowanych przez Borbalana. Leo Messi strzelał bramki we wszystkich swoich ostatnich pięciu wizytach na Bernabeu. W sumie jest to 7 trafień. Ronaldo strzelił póki co bramki w 4 ligowych meczach z rzędu. Jeśli dziś trafi, będzie to jego 5. spotkanie z rzędu ze strzeloną bramką, czyli o 1 mecz mniej niż wynosi jego rekord. O godzinie 22. w Madrycie ma panować niezła pogoda do gry w piłkę. 6 stopni celsjusza, częściowe zachmurzenie, prawdopodobnie bez opadów deszczu, aż 96% wilgotności i słaby wiatr 3 km/h. Za czasów Jose Mourinho piłkarze Realu Madryt otrzymali aż 6 czerwonych kartek w zaledwie 7 meczach przeciwko Barcelonie. 19.45 Piłkarze zjedli w hotelu lekki posiłek, następnie miała miejsce odprawa meczowa Pepa Guardioli, podczas której szkoleniowiec omówił taktykę swojego zespołu na dzisiejszy mecz. W międzyczasie w Madrycie zaczął padać deszcz, jednak podczas samego spotkania nie powinno być opadów. Następnie piłkarze wyruszyli autokarem na Santiago Bernabeu. (kliknij w obrazek aby powiększyć) 20.30 Na stadion dotarli również "Królewscy". Podróżowali oni autokarem i pod stadionem zostali gorąco przywitani przez swoich fanów. 21.00 Podano oficjalne składy, w jakich wystąpią dziś Barcelona i Real. Real Madryt: Casillas - Coentrao, Pepe, Ramos, Marcelo - Xabi Alonso, Lass - Di María, Ozil, Cristiano - Benzema. Jose Mourinho wybrał jednak bardziej ofensywny wariant. Postawił na atak kosztem dominacji w środku pola. Jako ofensywny pomocnik zagra Ozil, nie będziemy więc oglądać tego wieczoru gryaż trzema defensywnymi pomocnikami. Zgodnie z przewidywaniami na skrzydłach zagrają Di Maria i Cristiano Ronaldo. Jeśli chodzi o atak, Mourinho desygnował do gry Karima Benzemę kosztem będącego w świetnej formie (strzela średnio co 57 minut) Gonzalo Higuaina. Na środku obrony Sergio Ramos w parze z Pepe. FC Barcelona: Valdes - Alves, Pique, Puyol, Abidal - Xavi, Busquets, Iniesta - Messi, Fabregas, Sanchez. Jeśli chodzi o Barcę, nie będziemy świadkami oczekiwanej sensacji. Guardiola nie zdecydował się jednak na ryzykowną grę trzema obrońcami i Barca wyjdzie na murawę Bernabeu w swoim sztandarowym ustawieniu 4-3-3 (trzeci wariant z grafiki). Na środku obrony zamiast spodziewanego tam Mascherano zagra kapitan i serce drużyny, Carles Puyol. Jako napastnik zagra Messi, co było do przewidzenia, a parę skrzydłowych tworzyć będą Sanchez i Fabregas. Należy się jednak spodziewać, że Cesc często będzie schodził do środka ze skrzydła, zamieniając się przy tym pozycjami z kolegami. 22.00 zaczynamy mecz! Dziś niech zwycięży piękny futbol! 22.45 Do przerwy mamy remis 1-1, po całkiem ciekawej pierwszej połowie. Niesamowicie mecz rozpoczął Real Madryt, który już w 20. sekundzie wyszedł na prowadzenie. Fatalny błąd popełnił Victor Valdes, który podał piłkę wprost pod nogi jednego z zawodników Królewskich. Benzema dopełnił formalności dobijając strzał kolegi. Przez pierwsze 10 minut Real prezentował się imponująco. Gospodarze grali bardzo ofensywnie, świetnie pressingiem oraz błyskawicznie odbierali piłkę. Taką grą zmusili Barcę do cofnięcia się, przez co Katalończycy mieli kłopoty z wyprowadzaniem piłki. Jednak w dalszej części meczu Barcelona powoli budziła się z letargu, by później wyrównać stan rywalizacji za sprawą Alexisa Sancheza. Skrzydłowy "Dumy Katalonii" bramkę zdobył po fantastycznej akcji Messiego. Do końca pierwszej połowy mecz wyglądał na dość wyrównany. Jak można było się spodziewać, Barca stara się konstruować akcje, a Real odbierać jak najwięcej piłek i kontratakować. Dobrze wygląda również obrona Realu, rzadko pozwalając rywalowi zagrozić własnej bramce. 23.50 Koniec meczu! Barcelona zasłużenie wygrywa 3-1. W drugiej połowie bramki dołożyli jeszcze Xavi oraz Fabregas i Barca zwycięża w El Clasico, powracając tym samym do walki o mistrzostwo Hiszpanii.Kiedy Barca prowadziła jedną bramką, Królewscy raz po raz marnowali znakomite sytuacje do wyrównania, co zemściło się na nich chwilę później, gdy Fabregas strzałem głową ustalił wynik meczu. Do ostatniego gwizdka sędziego to Katalończycy prowadzili grę i nie dali sobie odebrać zwycięstwa. Nie sprawdziły się przedmeczowe typowania, jakoby Real miał wygrać Gran Derbi. Barcelona była w tym spotkaniu lepsza i tylko dzięki temu odniosła tak przekonujące zwycięstwo. Nie dzięki sędziom, nie dzięki symulowaniu, tylko właśnie dzięki dobrej grze. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Kontakt
To czytam
Tu piszę
Tagi
![]() ![]() ![]()
|