czwartek, 23 sierpnia 2012
Gran Derbi jakich mało

Jose Mourinho prowokujący rywali na konferencjach, Tito Vilanova udający, że tych prowokacji nie słyszy, płynące zewsząd komentarze, analizy, przewidywania... Nie, tego podczas dzisiejszego El Clasico nie uświadczymy. W zamian mamy Mou przepraszającego za niegdysiejsze zachowanie w stosunku do dzisiejszego rywala (słynny palec wepchany w oczodół), brak zalewu informacji, plotek i wzajemnego obrzucania się błotem przez obie strony. Nie, to nie mecz oldbojów Barcy i Realu. Dzisiaj pierwsze Gran Derbi tego sezonu.

Spokój. Tak brzmi odpowiedź na wszelkie pytania związane z nastrojami przed meczem, zarówno wśród kibiców, jak i w samych ekipach. Nikt już nie ekscytuję się Gran Derbi w takim stopniu, jak miało to miejsce choćby w zeszłym sezonie. Kibice nie szykują się na wojnę, z internetowych forów nie lecą iskry, a ludzie nie krzątają się od bladego świtu po mieście w białych bądź bordowych koszulkach (Kraków, stan na 12:20).

Jakie są tego przyczyny? Po pierwsze i najważniejsze, nikt już nie podsyca atmosfery przed spotkaniem. Większość prywatnych animozji została (przynajmniej chwilowo) zażegnana dzięki niedawnemu wspólnemu triumfowi połączonych sił Barcy i Realu na polsko-ukraińskich boiskach. Wydaje się też, że sam Mourinho zrewidował swoje podejście do rywalizacji z Katalończykami, już w minionym sezonie porzucając taktykę podkręcania negatywnych emocji, widząc, że ta przynosi skutek odwrotny do zamierzanego. Wyszło mu to na dobre, on i piłkarze zyskali spokój i w tymże spokoju przygotowywali się do najważniejszych spotkań. A co, jeśli kibicom ta wojenka po prostu się przejadła? Sześć klasyków w sezonie to dużo, a jeżeli dodamy do tego powtarzający się za każdym razem zestaw fauli, prowokacji i symulek, powyższy obraz prędzej czy później zacznie się nudzić.

No dobrze, a co z aspektem sportowym? Czy w porównaniu do poprzednich sezonów jest lepiej? Akurat tutaj o poziom możemy być spokojni, widowisko zapowiada się naprawdę ciekawie. Barca latem się wzmocniła, Real pozostał w niezmienionym składzie. Pierwsza ligowa kolejka sezonu w tym przypadku nie musi być żadnym prognostykiem, ale Królewscy (a przede wszystkim Mourinho) mają coś do udowodnienia sobie i kibicom.

Sytuacja w obozie Barcy przedstawia się obiecująco, po ligowym zwycięstwie wszyscy są w świetnych nastrojach i - co najważniejsze - w dobrej formie, czego nie można powiedzieć o Realu. Ale o tym za chwilę. Najważniejszy element barcelońskiej układanki wrócił z wakacji w takiej formie, w jakiej na nie wyjeżdżał. Z Sociedad Messi ustrzelił dwie bramki i już na starcie odskoczył Ronaldo o tyleż oczek w klasyfikacji Pichichi. Na boisko po ośmiomiesięcznej przerwie w wielkim stylu wrócił David Villa, ale od pierwszych minut raczej dzisiaj nie wystąpi. Przewidywany skład Barcy prezentuje się tak:

Pinto - Alba, Pique, Mascherano, Alves - Busquets, Iniesta, Xavi - Pedro, Messi, Alexis.

Jeśli chodzi o Real, sporym zmartwieniem jest forma Cristiano Ronaldo, który pierwszy raz od prawie roku nie oddał celnego strzału na bramkę w meczu ligowym. Katalońskie brukowce piszą, że przyczyną tego stanu rzeczy jest znajdujący się obecnie w kryzysie związek Cristiano z Iriną Shayk, co zapewne jest wyssaną z palca plotką. Największe problemy Królewscy mają jednak w obronie. W meczu z Valencią kontuzji doznał Pepe i jego miejsce na środku defensywy zapewne zajmie Raul Albiol. Brak Portugalczyka uniemożliwia także wystawienie w środku pomocy tzw. trivote, czyli trójki defensywnych pomocników, którą często tworzyli Diarra, Alonso i właśnie Pepe. Ta taktyka doskonale się sprawdzała, gdy trzeba było zniwelować ofensywne zapędy Barcy. Tak wygląda przewidywana jedenastka Realu:

Casillas - Coentrao, Albiol, Ramos, Arbeloa - Xabi Alonso, Khedira - Di Maria, Ozil, Ronaldo - Benzema.

sobota, 19 maja 2012
Finał Ligi Mistrzów. Blogujemy na żywo

Finał Ligi Mistrzów. Chyba każdy zdaje sobie sprawę z rangi tego wydarzenia. Dziś wieczorem na stadionie Allianz Arena w Monachium bój o prymat w Europie stoczą dwie najlepsze drużyny starego kontynentu. No właśnie, czy aby napewno najlepsze? "Finał w czasach kryzysu", "Finał zranionych spryciarzy" - takimi nagłówkami najczęściej zaczynają swoje relacje gazety i portale internetowe. Nie ulega wątpliwości, że skład finału jest największą niespodzianką od dobrych kilku lat. Dwie drużyny, które w sposób spektakularny poległy na krajowym podwórku walczą dzisiaj o najcenniejsze klubowe trofeum piłkarskie w świecie. Kto wygra? Kto okaże się najlepszy, a kto wielkim przegranym? Te pytania zadają sobie dziś fani piłkarscy na całym świecie. Ja postaram się Wam w jak największym stopniu przybliżyć atmosferę i otoczkę tego spotkania. Znajdziecie tu różnego rodzaju statystyki, ciekawostki, przewidywania, analizy, czyli wszystko co jest potrzebne, by poczuć się jak na finale LM. Zapraszam.

12.30. Na dobry początek kilka ciekawostek.

Dzisiejszy mecz jest pierwszym finałem europejskich rozgrywek od 1984 toku, w którym udział bierze gospodarz stadionu, na którym rozgrywane jest spotkanie. Wtedy na Stadio Olimpico w Rzymie spotkały się Roma i Liverpool. Zwycięzcami okazali się jednak przyjezdni, którzy końcowy triumf przypieczętowali dopiero w rzutach karnych.

Ostatnie siedem bramek Chelsea w Lidze Mistrzów zostało strzelone przez siedmiu różnych piłkarzy.

Dla Chelsea dzisiejszy wieczór może okazać się historyczny. Jeśli zwyciężą, będzie to ich pierwszy triumf w Lidze Mistrzów. Bayern dotychczas wygrał cztery finały LM i cztery przegrał. Chelsea z kolei jeden przegrała, nie wygrywając żadnego. Dobry omen dla The Blues?

Dla trenera Bawarczyków może być to drugi puchar Ligi Mistrzów w jego karierze trenerskiej. Pierwszy zdobył z Realem Madryt w 1998 roku. W przypadku Robarto Di Matteo ciężko mówić o sukcesach w europejskich pucharach. Jest to jego pierwszy sezon w roli trenera, a jego największym sukcesem jest zdobycie Pucharu Anglii w tym sezonie.

13.15. Czas na przewidywane składy. W obu drużynach z powodu żółtych kartek nie zagra taka sama liczba piłkarzy. Jeśli chodzi o Bayern, są to David Alaba, Holger Badstuber i Luiz Gustavo. W miejsce dwóch pierwszysz na boisko prawdopodobnie wybiegną Anatoliy Tymoshchuk i Diego Contento. Dodatkowo z powodu kontuzji kolana nie zagra Breno. Jupp Heynckes najpewniej postawi na formację 4-2-3-1.

Neuer - Lahm, Tymoshchuk, Boateng, Contento - Schweinsteiger, Kroos - Robben, Muller, Ribery - Gomez.

Skład Chelsea jest nieco większą zagadką. W przypadku Londyńczyków przez nadmiar żółtych kartoników nie zagrają Branislav Ivanovic, Raul Meireles i Ramires. Za czerwoną kartkę otrzymaną w półfinale z Barceloną nie zagra John Terry, zastąpi go David Luiz. Zamiast Ivanovicia do gry najprawdopodobniej desygnowany zostanie Cahill, a w miejsce Ramiresa na boisko wybiegnie Salomon Kalou. Tutaj też szykuje się ustawienie 4-2-3-1.

Cech - Bosingwa, Cahill, David Luiz, Cole - Mikel, Lampard - Kalou, Mata, Malouda -
Drogba.

14.00. Tak Allianz Arena prezentuje się dzisiaj. (kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

 

14.25. Zdjęcia z wczorajszego treningu Chelsea na arenie finału LM. (kliknij, aby powiększyć)

 

15.00. Sędzią dzisiejszego meczu będzie Portugalczyk Pedro Proenca. Arbiter ten zadebiutował na arenie międzynarodowej 9 lat temu i ma na swoim koncie 65 meczów w rozgrywkach UEFA. Ostatni mecz LM w tym sezonie, który poprowadził to spotkanie 1/8 finału pomiędzy Interem Mediolan, a Olympique Marsylia. Ponadto gwizdał w meczu Bilbao - Schalke, rozgrywanym w ramach ćwierćfinałów Ligi Europy.

15.35. Jak dobrze wiemy, z powodu czerwonej kartki w dzisiejszym meczu nie zagra John Terry. Nie stanie to jednak na przeszkodzie, by kapitan The Blues mógł wnieść w górę puchar Ligi Mistrzów i świętować sukces z kolegami. Jak poinformowała UEFA w specjalnym oświadczeniu, nic nie stoi na przeszkodzie by to właśnie Terry mógł odebrać puchar z rąk Michela Platiniego.

16.00. W Monachium panuje dziś od rana atmosfera wielkiego piłkarskiego święta. Na ulice wylewają się tłumy ubranych na czerwono i niebiesko kibiców. Do Monachium wybiera się ponad 30 tys. fanów Chelsea, mimo iż jedynie 17,5 tys. z nich ma bilety na to spotkanie.

 

 

16.35. Ogromna infografika przedstawiająca dzisiejszy finał LM w liczbach. (naciśnij na obrazek, aby powiększyć)



17.00. Na wczorajszej konferencji przedmeczowej atmosferę podgrzał nieco trener Bayernu, Jupp Heynckes. Wypowiedział się mianowicie o sposobie gry Didiera Drogby. - Drogba przez wiele lat był jednym z najlepszych napastników w Premier League, jest bardzo groźny, gdyż potrafi strzelić gola w dowolnym momencie - mówił. - Czasami jednak trochę przesadza. Na boisku jest wybitnym aktorem - zakończył nieco prowokacyjnie swoją wypowiedź.

Sam Drogba odpowiedział na słowa Heynckesa bez żadnej złośliwości. - Mam dużo szacunku dla niego, to wszystko co mogę powiedzieć - zakończył.

17.40. Kilka ciekawostek.

  • Bayern wygrał 13 z 14 ostatnich spotkań, rozgrywanych na Allianz Arena. We wszystkich rozgrywkach.
  • Jeśli to Bayern wygra LM, trener Bawarczyków Jupp Heynckes zostanie czwartym trenerem w historii, który dokonał tej sztuki z dwoma różnymi klubami. Dołączy tym samym do Ernsta Happela, Ottmara Hitzfelda i Jose Mourinho.
  • Chelsea wygrała tylko jedno wyjazdowe spotkanie LM w tym sezonie. Jedno ze spotkań rozgrywała w Niemczech, z Bayerem Leverkusen, gdzie przegrała.
  • Jak dotąd jedyne spotkanie Chelsea i Bayernu miało miejsce w 2005 roku w ćwierćfinale LM. W dwumeczu lepsi okazali się Londyńczycy, którzy wygrali 6-5.
  • Bilans zespołów z Premier League w meczach rozgrywanych na ziemi niemieckiej prezentuje się następująco: 1 wygrana, 1 remis, 4 porażki. Jedyne zwycięstwo miało miejsce w Stuttgarcie w sezonie 03/04.

18.45. O ile wśród kibiców zdania co do tego, kto dziś wygra są podzielone, to według bukmacherów zwycięzca tego spotkania może być tylko jeden. Rozstrzał w kursach pomiędzy Chelsea a Bayernem jest bardzo duży, jak na rangę spotkania. Finały zazwyczaj są dość wyrównane, nie ma zdecydowanego faworyta, a tu?

Zakład, który nas najbardziej interesuje dotyczy oczywiście tego, kto wygra spotkanie. Kurs na zwycięstwo Bayernu  w regulaminowym czasie gry wynosi 1.66 (!), zaś na zwycięstwo Chelsea 4.75 (!!). Warto zatem zaryzykować i postawić nawet niewielkie pieniądze na The Blues, bo - jak widać - można nieźle zarobić. W przypadku zakładu na to, kto zdobędzie puchar (czy to po dogrywce, czy po karnych), kursy już są nieco niższe. Dla Bayernu jest to 1.36, a dla Chelsea 3.25.

Co ciekawe, jeśli doszłoby do rzutów karnych, (wbrew powiedzeniu Garrego Linekera "futbol to taka gra, w której za piłką biega 22 facetów, a na końcu i tak wygrywają Niemcy") bukmacherzy faworyta upatrują nie w Bayernie, który w ten właśnie sposób awansował do finału, a w Chelsea, której karne z finału LM na moskiewskich Łużnikach śnią się po nocach. Kursy w tym wypadku wynosi odpowiednio 17.00 i 15.00. Większe niż Chelsea (17.00) szanse na zwycięstwo po dogrywce ma za to Bayern (12.00).

Najbardziej prawdopodobnym wynikiem, jaki zdaniem bukmacherów może dziś paść jest 1-0 dla gospodarzy. Za każdą postawioną złotówkę płaci się w tym wypadku 6,50 zł. Rezultaty 2-0 i 1-1 również są całkiem możliwe - w obu wypadkach kurs wynosi 7.50.

Nie wiadomo natomiast ile bramek w sumie padnie w całym spotkaniu. Kursy na to, że będzie to mniej niż 2,5 bramki lub że wynik będzie wyższy oscylują w okolicach 1.90.

(dane od Bet365.com)

19.35. Podano oficjalne składy, w jakich wystąpią dziś drużyny Chelsea i Bayernu. W jedenastce Bayernu raczej bez niespodzianek, jednak w przypadku Chelsea z pewnością zaskoczeniem jest obecność 23-letniego Ryana Bertranda na środku pomocy.

Bayern: Neuer - Lahm, Tymoshchuk, Boateng, Contento - Schweinsteiger, Kroos - Robben, Müller, Ribery - Gomez.

Chelsea: Cech - Cole, Cahill, Luiz, Bosingwa - Bertrand, Lampard, Mikel - Mata, Drogba, Kalou.

Obie drużyny dotarły już na stadion ze swoich hotelów.

19.45. Meldunek z Allianz Arena, które powoli wypełnia się kibicami. Tak prezentuje się stadion na godzinę przed meczem. (kliknij aby powiększyć)

Chelsea bayern   chelsea bayern

chelsea bayern final  cl trophy

20.10. W Monachium panują bardzo dobre warunki atmosferyczne do gry w piłkę. 20 stopni celsjusza i 38% wilgotności.

20.35. Od rozpoczęcia meczu dzielą nas już tylko minuty, na Allianz Arena fantastyczna atmosfera.

 

21.30. Do przerwy mamy wynik 0-0 i - niestety - piłkarskie szachy. Grę prowadzi Bayern (60% posiadania piłki) i to on jest drużyną zdecydowanie lepszą. Bawarczycy starają się znaleźć drogę do bramki poprzez atak pozycyjny, co nie robi specjalnego wrażenia na Chelsea, której obrona rzadko dopuszcza rywali w swoje pole karne. Miejmy nadzieję, że w drugiej połowie mecz będzie ciekawszy.

 

22.40. Po 90 minutach mamy remis 1-1. Wreszcie więcej emocji na Allianz Arena. To, co się działo od 80. minuty było widowiskiem na miarę finału LM. Najpierw całą Bawarię uradował Tomas Muller, strzelając głową bramkę na 1-0. Piłkarze Bayernu już zastanawiali się w jaki sposób będę celebrować triumf, aż kilka minut przed końcem spotkania wyrównującą bramkę strzelił Didier Drogba. Który - niewykluczone - gra swój ostatni mecz w barwach Chelsea. Przed nami dogrywka i - być może - rzuty karne.

23.00. W dogrywce emocje nie mniejsze niż w regulaminowym czasie gry. Wcześniejszy bohater, Didier Drogba, mógł stać się antybohaterem po tym, jak sfaulował w polu karnym Arjenna Robbena. Chwilę później sam poszkodowany w osłupienie wprawił sympatyków Bayernu nie strzelając rzutu karnego. Fantastyczna interwencja Petra Cecha utrzymała Chelsea przy życiu. 

23.15. Rzuty karne. A w rzutach karnych... Cytat z Gary'ego Linekera kilka akapitów wyżej.

23.40. Niesamowite. Chelsea Londyn zwycięzcą Ligi Mistrzów. Kto by to przewidział jeszcze trzy miesiące temu? Do wyłonienia triumfatora potrzeba było rzutów karnych, w których decydującą bramkę strzelił... Didier Drogba - bezwzględny bohater tego spotkania. Di Matteo jest siódmym włoskim trenerem, który zdobył to trofeum. I chyba pierwszym, który dokonał tej sztuki w takich okolicznościach. Chelsea, która nie tak dawno była na dnie, teraz jest w piłkarskim niebie.

00.00. Pomeczowe statystyki. Dziękuję wszystkim za obecność, widzimy się następnym razem ;-)

sobota, 21 kwietnia 2012
Sobota z El Clásico. Blogujemy na żywo

Walka o prymat w Hiszpanii wkroczyła w decydującą fazę. Przewaga Realu nad Barceloną stopniała do zaledwie czterech punktów i sprawa tytułu mistrzowskiego jest wciąż nierozstrzygnięta. Dla obu drużyn jest to mecz o wszystko. Mecz, który ma zadecydować kto okaże się zwycięzcą, a kto spisze ten sezon na straty. Dziś wieczorem piłkarski świat znów wstrzyma oddech by oglądać starcie bezwzględnie największych w dzisiejszym futbolu. Barcelona kontra Real, Messi kontra Ronaldo. Pojedynek dwóch najlepszych hiszpańskich drużyn i dwóch najlepszych strzelców. W tej relacji znajdziecie wszystko to, czego nie ma w większości gazet i portali internetowych. Ciekawostki, statystyki, prognozy, newsy "zza kulis". Postaram się w jak największym stopniu przybliżyć Wam atmosferę i otoczkę tego spotkania.

12.10 Jak nie trudno się domyślić, najwięcej pytań pada odnośnie taktyki i składów obu drużyn na to spotkanie. O ile sytuacja kadrowa jest w miarę klarowna, to wątpliwości budzi strategia, jaką zdecydują się obrać trenerzy. Ale po kolei. Zakładając, że Barca i Real wyjdą na boisko w swoich sztandarowych ustawieniach (kolejno: 4-3-3 i 4-2-3-1), przewidywane składy wyglądają tak:

Barcelona: Valdes - Alves, Pique, Mascherano, Puyol - Xavi, Busquets, Iniesta - Fabregas, Messi, Pedro.

Najmniej pewnym nazwiskiem z wyżej wymienionych jest Pedro. Jego występ jest możliwy, ale pod warunkiem, że Guardiola zdecyduje się oszczędzić kontuzjowanego niedawno Alexisa. - Na dzień dzisiejszy jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania - tak o stanie zdrowia Chilijczyka wypowiadał się wczoraj szkoleniowiec Blaugrany. Co do reszty niepewny jest również skład formacji obronnej. Guardiola na konferencji przedmeczowej nie chciał się wypowiadać, czy od pierwszych minut na środku defensywy zagra Gerard Pique. Jednak według hiszpańskich źródeł takie rozwiązanie jest bardzo prawdopodobne. Na lewej obronie najpewniej zagra Carles Puyol, choć występ dobrze ostatnio spisującego się Adriano nie jest wykluczony.

Real: Casillas - Arbeloa, Ramos, Pepe, Marcelo - Khedira, Alonso - Ronaldo, Ozil, Di Maria - Benzema.

Jeśli chodzi o drużynę przyjezdnych, niepewny jest występ jednego, ale jakże ważnego zawodnika. Sztab medyczny Królewskich robi wszystko, by Mesut Ozil mógł wystąpić dziś wieczorem, ale pierwsze wieści o stanie zdrowia rozgrywającego nie były zbyt optymistyczne. Teraz jednak wiele wskazuje, że zobaczymy go na murawie Camp Nou. Poza tym nie wiadomo czy na lewej obronie zagra Marcelo czy Coentrao. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o Real.

13.05 Pierwsza garść przedmeczowych statystyk i zestawień.

Jose Mourinho nigdy w swojej karierze nie wygrał na Camp Nou. W roli trenera w stolicy Katalonii pojawił się 9 razy, 4 mecze zremisował, a 5 przegrał.

Arbitrem dzisiejszego spotkania będzie Undiano Mallenco. W spotkaniach sędziowanych przez niego Barcelona 17 razy wygrywała, 12 remisowała i raz przegrała.

W ostatnich dziesięciu spotkaniach tych dwóch drużyn 5 razy górą była Barca, 4 razy padał remis, a Realowi udało się wygrać raz. Bilans bramkowy tych meczów jest również korzystny dla Katalończyków: 21 bramek Barcy i 11 Realu.

Najlepszymi strzelcami w historii Gran Derbi są: Di Stefano - 18 bramek, Raul - 15 bramek, Cesar - 14 bramek, Gento - 14 bramek, Puskas - 14 bramek, Messi - 13 bramek.

Kilka ciekawych zestawień przygotowanych przez hiszpański "Sport". (kliknij na obrazek aby powiększyć)

 

 

14.00 Kataloński "Sport" podał, że Alexis Sanchez trenował dziś rano normalnie z drużyną i prawdopodobnie będzie gotowy do gry. Niewykluczone więc, że zobaczymy go na boisku od pierwszej minuty kosztem Pedro.

14.35 Mały przegląd bukmacherskich ofert na to spotkanie. Mogłoby się wydawać, że jest to mecz, w którym szanse są w miarę wyrównane. Nic bardziej mylnego, bukmacherzy zdecydowanego faworyta Gran Derbi upatrują w Barcelonie. Kurs na zwycięstwo tej drużyny wynosi 1.60, na remis 4.00, a na zwycięstwo Realu aż 5.00. Warto więc zaryzykować i postawić na Królewskich, w przypadku ich wygranej można naprawdę sporo zarobić. Dużym powodzeniem cieszą się zakłady o to, czy obie drużyny skończą to spotkanie w komplecie. Co ciekawe, według bukmacherów nie zostanie pokazana żadna czerwona kartka - kurs wynosi 1.65, przy kursie 2.10 na sytuację, w której ktoś będzie kończył ten mecz w osłabieniu. Najbardziej prawdopodobne jest wyrzucenie z boiska Sergio Ramosa i Pepe (kurs 8.00).

Kibiców z pewnością ucieszy to, że spotkanie nie powinno zakończyć się bezbramkowym remisem (kurs 16.00). O wiele bardziej możliwe jest, że zobaczymy przynajmniej pięć goli (kurs 4.60). Głównymi kandydatami do wpisania się na listę strzelców są rzecz jasna Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Zdaniem bukmacherów więcej bramek strzeli dziś ten pierwszy - kurs wynosi 2.05 do 4.50. Interesujący jest fakt, że najbardziej prawdopodobnym wynikiem jest rezultat... 1:1 (kurs 8,50).

15.50 Jak donosi Radio Marca, Alexis Sanchez nie wybiegnie jednak na boisko od pierwszych minut. W jego miejsce ma zagrać młody Tello, a na środku obrony należy się spodziewać Mascherano i Puyola. Przy takim rozwiązaniu po lewej stronie defensywy zagrałby Adriano, a Pique usiadłby na ławce. Radio Marca sugeruje również, że Guardiola ma już ustalony skład na mecz i podał go zawodnikom.

16.30 Jak już wcześniej nadmieniłem, największą niewiadomą przed pierwszym gwizdkiem nie są składy, jakie ustalą na to spotkanie trenerzy, ale taktyka przez nich obrana. O ile w przypadku Barcelony możliwe są dwie formacje, z czego jedna bardziej prawdopodobna, a sposób gry jest znany, to w przypadku Realu nic nie jest przesądzone.

Zacznijmy od gospodarza tego spotkania, Barcelony. Rozważane są dwie opcje, pierwsza to sztandarowe ustawienie 4-3-3, z różnymi wariacjami podczas obrony/ataku, zaś druga zakłada formację 3-4-3 potocznie nazywaną "diamentem". Tutaj za pewnik uznaje się pierwszą możliwość, choć zastosowanie tej drugiej wcale nie byłoby bezzasadne. Przypomnimy, że to Blaugrana musi dziś wygrać, jeśli chce myśleć o obronie tytułu mistrzowskiego, a ustawienie z trzema obrońcami bardziej prowokuje grę ofensywną. Bardzo prawdopodobne jest również, że będzie nam dane zobaczyć wspomniane wcześnie "wariacje" systemu gry. Niewykluczone, że gdy Barca będzie przy piłce, będzie przechodzić w ustawienie 3-4-3 z Dani Alvesem w pomocy. Pique, Mascherano i Puyol zostają wówczas w obronie. Biorąc zaś formację 3-4-3 jako wyjściową, linia obrony wyglądałaby następująco: Alves, Mascherano, Pique. Przy takim rozwiązaniu należy się spodziewać w pomocy jeszcze jednego rozgrywającego, np. Thiago.

Poniżej rozrysowałem wymienione wcześniej warianty. Na obrazkach ukazane są wyjściowe formacje. Na pierwszym obrazku strzałkami oznaczone zostały zmiany pozycji, gdy zespół przechodzi do ataku, zaś na drugim, gdy przechodzi do obrony. I tak: w 4-3-3 Alves zmienia pozycję i gra jako pomocnik, Puyol schodzi do środka defensywy, a ustawienie zmienia się na 3-4-3. Z kolei przy ustawieniu wyjściowym 3-4-3 podczas przejścia z ataku do obrony Busquets cofa się do defensywy, tworząc z Mascherano parę stoperów. Xavi nieco schodzi do tyłu, by zabezpieczyć środek pola.

17.10 Jeśli chodzi o Real, sytuacja jest bardziej skomplikowana. W przypadku Barcy od początku wiadomo, w jaki sposób zagra. Jej styl jest niezmienny i opiera się na ataku pozycyjnym, a o defensywnej taktyce nie może być mowy. W Realu jest zupełnie inaczej. Media sugerują, że Mourinho ustawi swój zespół ofensywnie i zagra o całą pulę. Jak ryzykowne jest to rozwiązanie pokazało świetnie Gran Derbi z listopada 2010 roku, kiedy to padło słynne 5:0. Co więcej, to Real jest przed Barceloną w tabeli i to nie on musi dziś koniecznie wygrać. Remis i utrzymanie czteropunktowej przewagi wydaje się dla Królewskich bardzo korzystne.

Real zagrać może więc na dwa sposoby: ofensywnie, w sztandarowej formacji 4-2-3-1 lub defensywnie w formacji 4-3-3. Drugie ustawienie jest dość charakterystyczne. Linia pomocy składa się z trzech defensywnych pomocników, tzw. trivote, co prowokuje głównie grę obronną, której celem jest utrzymanie wyniku. Jest to ustawienie, w którym znakomicie czuje się Lassana Diarra. Przy takim rozwiązaniu taktycznym w pomocy zagrałaby trójka Alonso - Diarra - Khedira. Alternatywę stanowią tu Pepe, Marcelo i Granero.

18.30 Na Camp Nou jest dziś przygotowana ogromna mozaika, która zostanie zaprezentowana podczas wejścia piłkarzy na boisko. Efektowna kartoniada składa się z 98 tysięcy kartek papieru, które już znalazły swoje miejsce na stadionie (zdjęcie poniżej).

(kliknij na obrazek aby powiększyć)

 

19.05 Podano oficjalne składy, w jakich wybiegną na płytę Camp Nou obie drużyny. W "11" Barcy mamy kilka niespodzianek. Na lewej obronie zagra Adriano, Pique na ławce, a w miejsce Fabregasa i Alexisa kolejno Thiago i Tello. Formacja 4-3-3.

Królewscy zagrają z kolei w dokładnie takim zestawieniu, jakie analizowałem kilka akapitów wyżej. Mourinho postawił na otwarty futbol i nie zdecydował się na ultradefensywne trivote. Real w formacji 4-2-3-1 z Ozilem (jednak) na rozegraniu.

Barcelona: Valdes - Alves, Mascherano, Puyol, Adriano - Xavi, Busquets, Thiago - Tello, Messi, Iniesta.

Real Madryt:  Casillas - Arbeloa, Sergio Ramos, Pepe, Coentrao - Xabi Alonso, Khedira - Cristiano, Ozil, Di María - Benzema.

19.10 Piłkarze obu drużyn są już na Camp Nou. (kliknij na zdjęcie aby powiększyć)

   

19.45 Camp Nou przed meczem.

20.05 Mozaika zaprezentowana przed meczem przez kibiców.

  Panorama 3D.

20.20 Real wychodzi na prowadzenie! Na początku meczu gra wyraźnie się Barcelonie nie klei. Real zgodnie z zapowiedziami zaczął to spotkanie bardzo ofensywnie, czego efektem była bramka Khediry w 17 minucie. Real oddał 3 strzały po 3 rzutach rożnych, a ostatni znalazł drogę do bramki!

20.45 Do przerwy Real prowadzi 1-0. Od 25. minuty Barcelona przejęła inicjatywę i to ona była przy piłce (70 procent posiadania). Niewiele jednak z tego wynikało, bo na koncie miała zaledwie 4 oddane strzały przy 8 Realu. Znakomitą okazję do wyrównania miał Xavi, który po podaniu Messiego znalazł się w sytuacji sam na sam. Piłkę posłał jednak obok bramki strzeżonej przez Ikera Casillasa. To była najlepsza okazja Barcelony do strzelenia bramki w pierwszej połowie. Z niecierpliwością czekamy na drugą!

21.30 Ależ emocje na Camp Nou, na którym zasiada dziś 99.252 widzów. Gdy ataki Barcy zaczynały przypominać bicie głową w mur, Alexis dał Katalończykom prowadzenie. Zaledwie 3 minuty później Ronaldo uciszył trybuny bramką na 2-1.

22.00 Koniec meczu, Real odnosi jakże cenne zwycięstwo i na terenie największego rywala pieczętuje zdobycie tytułu mistrzowskiego. Szanse Barcy są już tylko iluzoryczne, Katalończycy tracą do liderującego Madrytu już 7 oczek.

Wielka w tym wszystkim zasługa Jose Mourinho, który zmienił sposób pracy z zespołem. Skończył z prowokacjami i usunął się w cień, zdejmując tym samym presję ze swoich podopiecznych. Niebagatelną rolę w tym okazałym tryumfie odegrała taktyka przez niego obrana. W przeciwieństwie do poprzednich klasyków, The Special One nie postawił jasno na defensywę lub na ofensywę. Postawił na balans pomiędzy tymi dwoma stylami. Do gry predysponował ofensywne zestawienie graczy, jednak w praktyce, gdy przeciwnik był przy piłce, tworzyli oni zwarty szyk obronny, momentami zupełnie uniemożliwiając rywalom przedostanie się we własne pole karne. Kiedy zaś Real atakował, robił to zdecydowanie, z rozmachem i bardzo skutecznie. Kluczem do sukcesu było znakomite przygotowanie zespołu pod względem taktycznym. Barca co prawda stwarzała z rzadka sytuacje bramkowe, ale przez większość meczu była bezradna. Real zwyciężył w pełni zasłużenie.

22.20 Statystyki po meczu.

niedziela, 15 kwietnia 2012
David Beckham wciąż to ma

Była gwiazda m.in. Realu Madryt pokazuje, że nie bez pokrycia zgłasza chęć gry w reprezentacji Anglii na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Pomocnik Los Angeles Galaxy popisał się fantastycznym uderzeniem w meczu ligowym z Portland, wygranym przez jego drużynę 3-1.

Można oglądać w nieskończoność.

sobota, 14 kwietnia 2012
Tragiczne sceny podczas meczu. Piłkarskie Włochy w szoku

W trakcie spotkania drugiej klasy rozgrywkowej we Włoszech (Serie B) pomiędzy Livorno a Pescarą doszło do dramatycznego zdarzenia. W 31. minucie meczu na murawę osunął się jeden z zawodników Livorno. Był nim 25-letni Piermario Morosini, który - jak się później okazało - doznał ataku serca. Została podjęta próba reanimacji, niestety bez skutku. Morosini został przewieziony do szpitala, gdzie odnotowano zgon. 

Spotkanie nie zostało wznowione, a piłkarze i trenerzy zeszli z placu gry ze łzami w oczach. Mecze wszystkich klas rozgrywkowych we Włoszech zostały odwołane.



22:30, mati121013 , Wideo
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 106
Tagi


Rzecz o taktyce w piłce nożnej

Mecze24.pl

stat4u